W dniach 5-8 marca 2015 roku odbyły się 33. Halowe Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce. Polska Reprezentacja zdobyła 7 medali: 1 złoty, 2 srebrne i 4 brązowe i zajęła 7. miejsce w klasyfikacji medalowej oraz 4. w punktowej.
POLANIK był NARODOWYM DOSTAWCĄ SPRZĘTU na zawody, możemy więc się cieszyć, że nasz sprzęt wspomógł lekkoatletów w zdobywaniu wspaniałych wyników i ustanowieniu przez sztafetę 4x400 w składzie: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina kolejnego rekordu Polski!

HME w Pradze to kolejna najwyższej rangi impreza lekkoatletyczna, która odbyła się na sprzęcie Polanik. Mistrzowskie imprezy od wielu lat zajmują stałą pozycję na liście naszych referencji.

Oficjalna strona HME Praga 2015.

W sobotę 7.03.2015 - w trzecim dniu mistrzostw Polacy zdobyli trzy medale - wszystkie brązowe.
Na najniższym stopniu podium stanęli: Kamila Lićwinko, Rafał Omelko i Piotr Lisek.

Wszystkie z wymienionych medali były w pewnym sensie przewidywalne. Lićwinko ma w tym sezonie halowym najlepszy wynik na świecie (2.02), Lisek niedawno skoczył 5.90, a Omelko przyjeżdżał do Pragi z czwartym czasem w Europie na 400 m. Nasi faworyci nie zawiedli, choć niektórzy z nich nie ukrywali, że czują lekki niedosyt...

- Ten medal jest wisienką na torcie po bardzo udanym sezonie. Szkoda tylko, że nie udało mi się skoczyć 1.97, bo wynik 1.94 na pewno nie jest satysfakcjonujący - przyznała Kamila Lićwinko.

Wydawało się jednak, że może jej być łatwiej niż w eliminacjach, gdzie - jak przyznała - biegało jej się fatalnie. W sobotę w pierwszych próbach zaliczyła 1.85, 1.90 i 1.94. Jednak wszystkie trzy próby na 1.97 były nieudane. 1.94 skoczyły jeszcze trzy inne zawodniczki (w tym Justyna Kasprzycka), ale Kamila miała z nich najmniej zrzutek i zdobyła brąz.
Justyna Kasprzycka nie mogła sobie darować, że znów (jak w Moskwie i Zurychu) uzyskała wynik, który komus innemu dał medal... - Niestety, znów ma to "szczęście" do tego typu sytuacji - kręciła głową. - Widocznie na tyle byłam w tym sezonie przygotowana. Prawda jest taka, że początkowo w ogóle nie braliśmy tego sezonu pod uwagę, ostatecznie jednak wystartowaliśmy.
Złoto zdobyła Maria Kuczina po dogrywce z Alessią Trost.

Dogrywki nie trzeba było w konkursie tyczkarzy, bo tu wyraźnie górował nad resztą Renaud Lavillenie. Francuz skoczył 6.04, próbował pobić rekord świata, ale próby na 6.17 były nieudane.
Niewiele brakowało, a Polacy zdobyliby dwa medale. W pewnym momencie Piotr Lisek był pierwszy (bo Lavillenie opuszczał wysokości), a Robert Sobera drugi. Wtedy jednak Rosjanin Aleksandr Gripicz w pierwszej próbie zaliczył 5.85. Lisek zrobił to za drugim razem, a Sobera również ze znakomitym rezultatem (5.80) był czwarty. - Jestem zawiedziony. Nie skakałem źle. Problem w tym, że nie miałem twardszych tyczek. Czwarte miejsce jest po prostu najgorsze - powiedział.
Lisek cieszył się z pierwszego w karierze medalu międzynarodowej imprezy. - Okazało się, że trzeba było ten medal mocno wyrwać. Poziom był bardzo wysoki, a ja czułem się dobrze i chyba to pokazałem. Ten dzień zapamiętam do końca życia - mówił szczęśliwy.

Polscy kibice pokładali nadzieje w naszych czterystumetrowcach, których w finałowym biegu mieliśmy dwóch. Zarówno Łukasz Krawczuk jak i Rafał Omelko byli w stanie zdobyć medal. Co prawda złoto wydawało się poza zasięgiem (udowodnił to Pavel Maslak, bijąc czasem 45.33 rekord halowych ME należący do soboty do Marka Plawgi...), ale srebro i brąz były "do wzięcia". Maślak ruszył oczywiście bardzo mocno (po 200 metrach zmierzono mu 20.99, czyli międzyczas na halowy rekord świata!). Później nieco osłabł, ale nikt nie był w stanie go dogonić. Drugi biegł Dylan Borlee, z którym Rafał Omelko przegrał zaledwie o 0.01 sekundy! Czas "brązowego" Polaka to 46.26, czyli nowy rekord życiowy. - Mało brakło i byłoby srebro, ale mogłem przecież być też czwarty. To mój pierwszy indywidualny medal, więc jestem szczęśliwy - skomentował na gorąco swój sukces.
- Nie nadłożyłem nawet metra, cały czas biegłem przy krawężniku. Mało zabrakło, szkoda. Ale pobiegłem najlepszy bieg w życiu - mówił czwarty Łukasz Krawczuk (również rek. życ. 46.31).
c_550_340_1250067_00_images_imprezy_sportowe_2015_HMEPraga_15-03-09HMEPraga2.JPG



















Kolejny dzień mistrzostw przyniósł naszej reprezentacji kolejne medale. W niedzielę, 8.03 czyli w ostatnim dniu HME w Pradze lekkoatleci wywalczyli 4 medale.

Marcin Lewandowski w finale 800 m finale pobiegł jak profesor, nie pozostawiając nikomu złudzeń. Wygrał z czasem 1:46.67. Tym samym złoty medal HME na 800 metrów pozostaje w rękach Polaków od 2011 roku. - To był chyba pierwszy finał takiej imprezu, w którym mogłem sobie pozowolić na jakiś błąd, bo miałem tak dużą przewagę nad przeciwnikami. Gdyby był tu Adam, też starałbym się wygrać i udowodnić, że jestem najlepszy - powiedział Marcin, który po 5 latach od triumfu w Barcelonie znów okazał się najlepszy w Europie na tym dystansie.

Trener Tomasz Lewandowski miał w niedzielę jeszcze jeden powód do radości. Srebrny medal na 1500 m wywalczyła trenowana przez niego Angelika Cichocka. Na złoto nie było szans, bo Sifan Hassan od początku miała ogromna przewagę nad resztą stawki. Ale Cichocka okazała się najlepsza z goniącej Holenderkę grupy. Uzyskała czas 4:10.53. - Skupiłam się na swoich odczuciach i zdecydowałam się na wolniejsze tempo. Zaufałam swoim nogom na końcówce i opłaciło się. Byliśmyw tym roku w Etiopii, trenowałam z Marcinem Lewandowskim. On jest w gazie, ja też i mamy dwa medale - cieszyła się podwójnie srebrna biegaczka z hali (rok temu w HMŚ w Sopocie, teraz w HME w Pradze - na różnych dystansach...).

W biegu na 1500 m w Pradze startowały jeszcze dwie Polki. Renata Pliś była ósma (4:16.96), a Katarzyna Broniatowska, brązowa medalistka sprzed 2 lat z Goteborga - czwarta (4:12.71). - Zawsze jest żal, gdy nie ma medalu, bo przeciez biega się po to, żeby stawać na podium. Cieszę się z medalu Angeli. Uratowała honor naszej reprezentacji na tym dystansie - mówiła Kasia.

Tymczasem polscy czterystumetrowcy złamali granicę 3:03 w sztafecie 4x400 m. Przebiegli ten dystans w Pradze w 3:02.97. Poprawili więc halowy rekord Europy, ustanowiony w 1999 roku przez Haczka, Bociana, Rysiukiewicza i Maćkowiaka. Sęk w tym, że trochę szybsi byli... Belgowie. Trójka braci Borlee i Julien Watrin uzyskali 3:02.87. Polacy pobiegli w składzie: Karol Zalewski (międzyczas 45.98 z bloków!), Rafał Omelko (45.48), Łukasz Krawczuk (45.64) i Jakub Krzewina (45.87). Jesteśmy dumni z kolejnego Rekordu Polski z Polanikiem :)
c_550_346_1250067_00_images_imprezy_sportowe_2015_HMEPraga_15-03-09HMEPraga1.JPG



















Zalewski wypracował ogromną przewagę. - Wykonałem zalecenia trenera. Cieszę się z medalu, na początku miałem lekki żal do dystansu 400 m, ale teraz moge już chyba powiedzieć, że się polubiliśmy... - mówił Karol. Omelko, brązowy medalista z biegu indywidualnego, utrzymał dużą przewagę biało-czerwonych nad Belgami. - Przez chwilę poczułem w nogach trudy biegów indywidualnych. Za wszelką cenę musiałem oddac pałeczką na pierwszym miejscu i to się udało - skomentował swój czwarty w tej imprezie bieg. Oddał pałeczkę Łukaszowi Krawczukowi, ale w pogoń za nim ruszył niesamowity Jonathan Borlee. - Czułem, że się zbliża, z każdym metrem. Ale starałem się i zostawiłem dużo serca na bieżni. Nigdy w życiu nie biegłem czterech 400-setek w trzy dni. Następnym razem nie będę się tym tak stresował - zapowiedział Łukasz. Kiedy przekazywał pałeczkę Jakubowi Krzewinie przewaga Polaków nad Belgami nie była już tak duża. Krzewina, który ma problemy z plecami (w środę czeka go operacja) biegał na środkach przeciwbólowych, a za plecami miał jednego z najlepszych obecnie na świecie 400-metrowców, Kevina Borlee. Belg dogonił Polaka na ostatnim wirażu i wyprzedził na końcowych metrach. Zmierzono mu czas: 44.99! - Niestety, nie udało się. Nie jestem z siebie zadowolony, chciałoby się wygrać. Na rozgrzewce miałem łzy w oczach, walczyłem z bólem - zdradził ubiegłoroczny lider naszej sztafety.

Mniej szans na medal dawano naszym paniom w sztafecie 4x400 m, ale i one dały radę. Pobiegły w składzie: Joanna Linkiewicz (54.09), Małgorzata Hołub (52.38), Monika Szczęsna (53.58) i Justyna Święty (51.85). Wynik 3:31.90 dał im brąz. Wygrały Francuzki przed Brytyjkami.
- Pierwszy raz pobiegłam na pierwszej zmianie i... zdobyłam pierwszy medal. Dałam z siebie wszystko. Zeszłam ostatnia, ale trzymałam się dość blisko rywalek, żeby był kontakt - powiedziała Linkiewicz. - Trochę się zestresowałam, ale doszłam do wniosku, że trzeba walczyć. Ruszyłam za Brytyjką, wdawałam się w niepotrzebne przepychanki. Za mało miałam miejsca i za mało czasu - dodała Hołub. - W głowie miałam tylko jedno: pobiec mocno, dac z siebie 100 procent. Biegałam dla dziewczyn, cieszę się, że nam się udało i że mamy medal - powiedziała debiutantka, Monika Szczęsna, a liderka naszej ekipy, Justyna Święty stwierdziła: - Przed biegiem mówiłam, że będę się starała wynagrodzić sobie w sztafecie słabszy start indywidualny. Od początku ruszyłam bardzo mocno, nie myślałam o tym, co się później stanie. Na szczęście mamy medal.

c_550_346_1250067_00_images_imprezy_sportowe_2015_HMEPraga_15-03-09HMEPraga3.JPG



















Polska zakończyła HME w Pradze z siedmioma medalami (1 złoty, 2 srebrne i 4 brązowe) na 7. miejscu w klasyfikacji medalowej i 4. w punktowej.
Kolejne halowe ME odbędą się w 2017 roku w Belgradzie.

Oto galerie zdjęć z poszczególnych dni mistrzostw:

5.03 czwartek

6.03 piątek

7.03 sobota

8.03 niedziela

Artykuł przygotowano z użyciem informacji z www.pzla.pl oraz www.sportowefakty.pl
 


 

 

<< powrót

 

Na naszej stronie uzywamy plików Cookies. Aby dowiedzieć się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce, odwiedź stronę polityka prywatności.

  Akceptuję pliki cookies.